Menu

Kolorowy korowód zbliża się do miasta. Ludzie witają go z uśmiechem na twarzach, podnosząc w górę pąsowe róże. Jest koniec maja. W Cascii, gdzie żyła św. Rita – patronka od spraw po ludzku beznadziejnych – rozpoczyna się świętowanie. 


To jedna z najpopularniejszych we Włoszech świętych – wyjaśnia ks. Tomasz Wrona, proboszcz parafii położonej kilkadziesiąt kilometrów od Cascii, w górach środkowej Italii. – W „rankingu”, który przeprowadzono tu kilka lat temu, św. Rita zajęła trzecie miejsce, tuż po św. Antonim i św. Ojcu Pio.

 

Bój o rodzinę

Procesję rozpoczynają przedstawiciele bractw modlitewnych. Za nimi podążają kobiety oraz mężczyźni w kolorowych, średniowiecznych strojach. Ciemnozielone, granatowe i bordowe suknie z aksamitu i atłasu, tuniki oraz spływające z ramion płaszcze kontrastują z pastelowymi strojami dzieci. Wśród stu pięćdziesięciu ubranych na średniowieczną modłę osób wyróżniają się postaci symbolizujące świętą: dziewczynka trzymająca plaster miodu zatopiony w szkle, młoda kobieta w sukni ślubnej, owinięta czarną chustą wdowa i siostra zakonna ze stygmatem na czole. Porządku pilnują mundurowi: polizia di stato (czyli policja państwowa), guardia di finanza (straż skarbowa), carabinieri (karabinierzy), polizia stradale (policja patrolująca autostrady). Kilku funkcjonariuszy odbiera róże z rąk falującego wzdłuż głównej ulicy tłumu i rzuca na wysoki stos, u stóp figury Świętej. Przed nią kapłani z Cascii i Roccaporeny niosą relikwie.

Co jest aż tak pociągającego w tej prostej kobiecie, która żyła tu na przełomie XIV i XV wieku, że w dzień swego święta gromadzi kilka tysięcy osób? – Ludzie chętnie zwracają się do Rity z prośbą o pomoc, ufając, że ich zrozumie – wyjaśniają siostry augustianki z casciańskiego klasztoru. – Bo doświadczyła życia w każdym stanie. Marzyła o oddaniu się Najwyższemu w dziewictwie w życiu konsekrowanym. Była żoną i matką, przez wiele lat zabiegała o nawrócenie współmałżonka, doświadczyła bólu związanego ze śmiercią męża oraz utratą wszystkich dzieci. Gdy pokonała cierpienie i złość, przebaczając zabójcy małżonka, stoczyła duchowy i mediacyjny bój o pojednanie zwaśnionych rodzin. Ostatnie kilkadziesiąt lat spędziła w klasztorze jako zakonnica. Była stygmatyczką (przez piętnaście ostatnich lat nosiła na czole ranę z kolca korony cierniowej), pozostającą niezmiernie blisko ludzkich spraw. Pielęgnowała chorych. Jeszcze za życia św. Rity znano jej charyzmat skutecznej modlitwy wstawienniczej (zjeżdżali się do niej ludzie z bliższych i dalszych okolic z prośbą o pomoc). Umarła w opinii świętości, a lud włoski, znany z zamiłowania do relikwii, domagał się udostępnienia ciała świętej do publicznego kultu.

Barwny korowód zatrzymuje się przed bazyliką, gdzie biskup święci róże – symbol św. Rity. Tymczasem ludzie w sanktuarium cisną się do krat, za którymi – w szklanym sarkofagu – spoczywa ciało świętej. Widać zmumifikowaną twarz, dłonie i stopy; szkielet okrywa habit.

Podczas badań przeprowadzonych w roku 1972 doktor Osvaldo Zucchi, specjalista w dziedzinie kryminalistyki zwrócił szczególną uwagę na rysę o długości 2,5 cm w kości czołowej czaszki. Przyczyny jej powstania, które podał, świadczą, iż Rita bez wątpienia była stygmatyczką.

Wokół grobowca liczne wota: zdjęcia rodzin i dzieci, srebrne postacie osób i uzdrowionych części ciała. Do naszych czasów nie zachowało się, niestety, sto osiem tabliczek wotywnych, ofiarowanych przez pielgrzymów od roku 1457 do 1626, ani powstałe tuż po śmierci świętej płótno z rysunkową opowieścią o jej życiu, służące jako biblia pauperum dla odwiedzających Cas­cię wiernych.

 

Pęknięty łańcuch przemocy

Anioły fruwają po sklepieniu dużej neobizantyjskiej świątyni. Panujący we wnętrzu gwar unosi się aż tutaj. Przy głównym ołtarzu biskup odprawia uroczystą Mszę Świętą. Pierwsze ławki zajmują merowie pobliskich miast przepasani wstęgami we włoskich barwach.

Spoglądam raz jeszcze na sklepienie, na anioły i św. Ritę u stóp Chrystusa‑Zwycięzcy. – Teologia krzyża, przebaczenia i pokoju to trzy główne rysy jej duchowości – wyjaśnia ojciec Wiesław Dawidowski, augustianin, w książce poświęconej św. Ricie.

Któż z nas nie zna słowa vendetta, kojarzącego się dziś choćby z obrazami z filmu Ojciec chrzestny, a oznaczającego krwawą zemstę jednego rodu na drugim za zabójstwo krewnego? Vendetta była rozpowszechniona w świecie, w którym żyła św. Rita. Mimo że większość osób uważała się za wierzących, wyznawano zasadę pomszczenia śmierci nie tylko na zabójcy, ale także jego potomkach płci męskiej. Gniew kultywowano z pokolenia na pokolenie, a bliscy pokrzywdzonego, noszący to samo nazwisko, uważali się za uprzywilejowanych egzekutorów ludzkiej sprawiedliwości.

W takich warunkach św. Rita najpierw usilnie zabiegała o przekonanie swoich synów do rezygnacji z zemsty za śmierć ojca. Później, gdy obaj umarli na zarazę (miała wówczas zaledwie trzydzieści dwa lata), podjęła się misji pogodzenia obu nienawidzących się rodów: jej męża oraz zabójców. – Zakładając liczebność typowej chłopskiej rodziny oraz powszechnie uznawaną zasadę zemsty do czwartego pokolenia, projekt taki musiał angażować kilkanaście osób – wyjaśnia w swej książce ojciec Dawidowski. – Możemy tylko domyślać się, ilu upokorzeń, krzyku, nienawiści, oskarżeń musiała doświadczyć, zanim udało się jej pojednać zwaśnione strony.

Ilu modlitwom i dziełom miłosierdzia się oddała, by wyprosić u Boga potrzebne łaski? Nie wiemy, jak długo trwały jej zabiegi. W końcu Ricie udało się doprowadzić do podpisania przez obie strony listu ugodowego, w którym – zgodnie z ówczesnym zwyczajem – każda ze stron składała obietnicę unikania wzajemnych zniewag oraz ustalano karę, jaką poniosłyby osoby łamiące osiągnięty pokój. Spełniła tym samym warunek, jakiego od niej zażądano w zamian za możliwość przyjęcia do augustiańskiego klasztoru. Siostry bały się bowiem zemsty, na którą mogły narazić się, przyjmując ją do swego grona.

Ojciec Wiesław podkreśla, że wobec trudności, jakie piętrzyły się przed św. Ritą, fakt przyjęcia jej do klasztoru możemy uznać z ludzkiego punktu widzenia za niemożliwy do spełnienia. A jednak z łaską Bożą udało się.

 

Święta w Afryce

Eucharystia kończy się modlitwą wraz z biskupem u grobu Świętej. Tłum wylega z kościoła. Po prawej stronie, przed klasztorem, dziewięć Murzynek z Kongo‑Brazzaville porusza się w rytm śpiewanych przez siebie pieśni. W większości ubrane w sukienki z niebieskim nadrukiem św. Rity, przykuwają uwagę przechodniów. – Kult św. Rity rozwija się nie tylko w Europie – mówią augustianki z Cascii. – Wielu pielgrzymów przyjeżdża na przykład z Libanu. Bractwa Pobożnej Unii Świętej Rity, czyli stowarzyszenia wiernych, którzy pragną mieć udział w charyzmacie zakonu augustiańskiego, powstają nawet w Afryce, na przykład w Nigerii.

W Polsce prężnie działa należąca do Unii wspólnota modlitewna Pielgrzymi Świętej Rity w Krakowie. – Zapisać się do niej może każdy, kto chce rozpowszechniać kult św. Rity oraz naśladować jej wierność Bogu w codziennym życiu – wyjaśnia ojciec Marek Donaj, jej założyciel, a zarazem proboszcz krakowskiej parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, gdzie mieści się pierwszy w Polsce ośrodek kultu Świętej.

 

Zapach róż

Przed drzwiami do klauzury sióstr augustianek stoi długa kolejka. Dziś wyjątkowo można zwiedzić najstarsze części klasztoru, w których św. Rita spędziła czterdzieści lat swego życia. Gdy jedna z sióstr otwiera duże zdobione drzwi, tłum wartko wlewa się do środka na plac wybrukowany drobnymi kamieniami, który otaczają niskie budynki zbudowane z takich samych kamieni, częściowo nieotynkowane. Dalej – wąskie schody i kaskadowe kondygnacje charakterystyczne dla śródziemnomorskiego stylu budowania. – Po prawej średniowieczna kaplica sióstr, tzw. chór, w której Święta spędziła pierwszą noc w klasztorze – uśmiechnięta zakonnica oprowadza nas po pomieszczeniu ozdobionym obrazami z życia Świętej. – A tu widzimy celę, gdzie otrzymała stygmaty – zaprasza do podłużnego pomieszczenia, przyozdobionym freskiem Chrystusa na krzyżu.

W klasztorze można zobaczyć charakterystyczne obrączki małżeńskie w kształcie dwóch splecionych ze sobą dłoni – jakich używano w czasach, gdy Rita wychodziła za mąż. Jest także jej różaniec i habit oraz piękny barokowy sarkofag szklany, do którego w późniejszych wiekach przeniesiono jej ciało. W celi, w której 22 maja 1457 roku odeszła do Pana, stoi najcenniejsza chyba pamiątka: drewniany sarkofag, pierwsze źródło informacji. Na jego bokach znajdują się dwa najstarsze portrety Świętej i krótki tekst mówiący o życiu i zasługach tej prostej kobiety. Sarkofag został wykonany prawdopodobnie rok po śmierci Rity przez mieszkańca Cascii cudownie uzdrowionego za jej pośrednictwem z paraliżu ręki.

Za drzwiami jej celi – druga część ogrodu, z którego uśmiechają się do nas na pożegnanie kolorowe róże.

Ostatniej zimy przed śmiercią – jak podaje legenda – św. Rita poprosiła krewną, żeby przyniosła jej z rodzinnego ogrodu różę. Jakież było zdziwienie kobiety, gdy w tym zimnym, górskim regionie, w styczniu znalazła rozkwitły kwiat. Czy rzeczywiście tak się stało? Być może, jednak świętość Rity nie domagała się ponadnaturalnego wydarzenia, łamiącego prawa przyrody. Jeśli fakty te rzeczywiście zaistniały, to można je traktować jako znak, mający na celu wskazanie cudu heroiczności cnót i nadzwyczajnej świętości kobiety żyjącej prostolinijną pokorą, nieszukającej własnej chwały – wyjaśnia ojciec Dawidowski. Pierwsza biografia Świętej wspomina o różach także przy innej okazji. Woń tych właśnie kwiatów zaczęło wydawać ciało Świętej po śmierci. Dlatego dziś w pobożności ludowej Ritę zwie się Świętą od Róż.

Opuszczających klasztor w Cascii żegna zapach tych królewskich kwiatów, przypominając historię przebaczenia, pokoju i świętości…

 

Dorota Niedźwiecka



Read more: http://www.pch24.pl/w-domu-swietej-rity,2717,i.html#ixzz3anyr2ofB

Dzisiaj jest

piątek,
24 listopada 2017

(328. dzień roku)

Święta

Piątek, XXXIII Tydzień zwykły Rok A, I Wspomnienie Św

Krzyże

Telefon kancelarii parafialnej

Numer telefonu komórkowego
do kancelarii parafialnej:
731 258 482